Przejdź do głównej zawartości

mały terrorysta

Jeżyk Jerzy był najmłodszy z całej jeżowej rodzinki. Co z tego wynika był też z nich wszystkich najmniejszy. Nie raz się zdarzało, że się o Jurku zapominało. Niestety zazwyczaj to co maleńkie jest nie zauważane. Tak samo problemy maleństw są dla dużych tylko okruszkami, czymś malutkim wobec problemów dorosłych.



O ile jednak jedno ziarnko piasku nas nie zasypie, to już z tysiąca zrobimy ładny kopczyk. Tak też było i z naszym jeżykiem. Jerzy czuł się ze swoimi problemami sam. Dorośli nie chcieli go brać ze sobą kiedy wychodzili, "jeszcze byś nam przeszkadzał"." Nie przerywaj nam, bo rozmawiamy o ważnych sprawach", mówili kiedy chciał im opowiedzieć o swoich snach. Całe dnie spędzał samotnie, zastanawiając się, czemu nikt nie chce się z nim bawić. Te i inne "błahostki" spowodowały, że Jurek postanowił raz na zawsze z tym skończyć. Postanowił się zabić. "Ciekawe czy wtedy zauważą, że mnie nie ma" - zastanawiał się.

Następnego dnia rano stanął na poboczu drogi. Rozejrzał się po raz ostatni po otaczającym go świecie. "Nawet tutaj ładnie. Wszedł na środek drogi. Kierowca nadjeżdżającej ciężarówki nawet nie zauważył małego jeża. Czym on jest wobec potęgi olbrzymiego samochodu? Jednak Jeżyk nie okazał się dla auta obojętny. Kolce jeża były dla opon zabójcze. Jeden kolec wystarczył by przebić dętkę. Jedno dziurawe koło wystarczyło, by zmusić ciężarówkę do zjazdu na pobocze. Jurek po raz pierwszy poczuł się zauważony. Pierwszy raz w życiu zobaczył, że ktoś na prawdę malutki może zatrzymać kogoś wielokrotnie większego, że ktoś tak mały może mieć tak wielki wpływ.

Niestety, Jurek był już w jeżykowym niebie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Logos

„Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”. J 10, 15b

it hurts enough?

Wolę usłyszeć od kobiety brutalne “odpieprzże się” niż pokrętne teksty w rodzaju “kochanie, może byś tak sprawdził, czy cię nie ma w drugim pokoju, i został tam, bo pokój nie lubi być pusty”. ~Tomasz Beksiński, ostatni felieton

Budzenie

Budzę się. Żadne odkrycie, każdy to robi codziennie. Budzę się ze snu, budzę się do życia. Szczególnie uczę się tego drugiego. Przebudzić z życiowego letargu. Powoli docierają do mnie sygnały z zewnątrz, moje oczy dostrzegają otaczającą rzeczywistość. Kurczę, jednak coś tu jest. Kurdę, można żyć też na zewnątrz, nie tylko wewnątrz.