Przejdź do głównej zawartości

o tym, co nie daje spać

Oh, Ophelia
You've been on my mind, girl, like a drug.
Oh, Ophelia
You've been on my mind, girl, since the flood...


Czasem moją głowę zaprząta myśl co by było, gdybym Cię nie poznał. Gdybym nie odważył się wtedy do Ciebie odezwać. Pozostawić naszą relację na poziomie wymiany uśmiechów, ulotnych spojrzeń. Mijalibyśmy się w przejściu autobusu. Spotykali w niespodziewanym miejscu i czasie, przechodzili obok siebie, każde w innym kierunku. Pozostawalibyśmy w swoim własnym świecie. Zaryzykowaliśmy jednak. Otworzyliśmy granice dla tej drugiej osoby, zaprosiliśmy do zwiedzenia swojej wyspy, wraz ze wszystkimi jej zakamarkami.

Wszystko zaczęło się niewinnie, przyszło z ukrycia. W najmniej spodziewanym momencie. Od pierwszego wejrzenia? Myślę, że można tak powiedzieć. Kiedy Cię pierwszy raz zobaczyłem, wiedziałem, że odstajesz od otaczającego mnie świata. Wewnętrzny głos mówił, że pod tym płaszczem, kryje się interesująca osoba, niesamowita historia życia. Skórzany plecak skrywa niecodzienne pasje. Równocześnie coś w środku zapewniało, że to nie jest iluzja, przejaw buntu przeciwko otaczającej rzeczywistości, chęć dopasowania się do tłumu innych buntowników. Nie jesteś jedną z wojowniczek, licznej armii hipsterów. Za tym wszystkim kryje się pasja. Żyjesz tym wszystkim. Kreujesz swój własny świat. Wszystko dookoła jest tylko materią, która prawdziwe znaczenie zdobywa dopiero w naszej wyobraźni. Świat jest piękny, wystarczy tylko, że otworzymy mu drzwi do naszego wnętrza, pozwolimy mu wejść do środka.

Od pierwszego spotkania zacząłem pojmować to, co z początku wydawało mi się bez sensu. Że ci wszyscy śpiewający poeci w swoich utworach przekazują uniwersalną prawdę, a nie jest to tylko zbiór rymujących się słów. Za każdym słowem kryją się dni, tygodnie, miesiące spotkań. Wspólnie przeżytych radości i rozczarowań, smutku. W głowie ciągle panoszyła się myśl, że tak często Cię widzę, choć tak rzadko spotykam. Smaków twego nie znam, choć tak często Cię mam na końcu języka.

Odkryłem również, niestety, co prześladuje mnie, aż do teraz, że powiedzenie tych najważniejszych rzeczy, tej najważniejszej osobie, jest niesamowicie trudne. Wręcz niemożliwe. W umyśle cały czas ciążyły słowa: nie możesz tego zepsuć, musi być idealnie. Ale czy to możliwe? Czy są słowa, którymi mogę wyrazić wszystko to co czuję, myślę?

Długo zwlekałem ze zrobieniem pierwszego kroku. Muszę przyznać moja kreatywność nigdy wcześniej nie pracowała na tak wysokich obrotach. Pomysły na to jak rozpocząć konwersacje, jak przeskoczyć tą przepaść nieznajomości, były zdumiewające. Woody Allen i Thomas Edison w jednym. Napisać liścik, kupić kwiatka? Jednak co z tych pomysłów, skoro nadal nasza znajomość pozostawała jedynie na wymianie spojrzeń?

Pewnego dnia zdarzyła się rzecz niespodziewana. Nasza normalna komunikacja została zaburzona. Zniszczona. Zagrożona. Przede wszystkim zmianie uległa odległość pomiędzy nami. Już nie siedziałaś kilka metrów przede mną, usiadłaś obok. Niewidzialną nić spojrzeń zastąpiły strumienie ciepłego powietrza. W tym momencie wszystkie moje dotychczasowe przygotowania spełzły na niczym. Trzeba było działać tu i teraz. Powiedzieć... cokolwiek. I tak było. Najoryginalniejszy tekst na zagadanie do dziewczyny. Będziemy się z tego prawdopodobnie śmiać do końca świata. I jeszcze jeden dzień dłużej. 

Ten pierwszy krok naszej znajomości był zarazem pierwszym krokiem w przemianie mojego życia.

Okazało się, że wewnętrzny głos nie kłamał. Nie byłaś taka jak inne osoby. Odkryliśmy, że istniej między nami jakaś więź, coś co przerażało i zachwycało jednocześnie. Czuliśmy się jakbyśmy znali się całe życie. Czyżby Platon miał rację twierdząc, że kiedyś ludzie stanowili całość i później rozkrojeni na połówki, wędrują przez życie poszukując tej jednej, jedynej pasującej? Uzupełniającej? A może to znak, że pisany nam jest inny los, że prawdą jest, że to przeciwieństwa się przyciągają i tylko one mają prawo tworzyć pary? A może po prostu baliśmy się szczerze wyznać to co skrywaliśmy w swoim wnętrzu?

Postanowiliśmy pójść osobno. W przeciwnych kierunkach, dopuszczając aby nasze drogi krzyżowały się co jakiś czas. Mieliśmy być przyjaciółmi. Wszak im wolno więcej. Wiedzieć o sobie wszystko, zachowywać się bez ograniczeń, w końcu przyjaciela się nie rzuca.

Od naszego pierwszego spotkania minęło już sporo czasu. Zauroczenie przeminęło. Twoja bliskość nie sprawia już, że całe moje ciało drży, serce skacze, myśli szaleją. Już nie wiercę się nie spokojnie, czekając, aż wsiądziesz do autobusu. Nasza nieznajomość siebie uległa zmianie. Tak jak odległość od siebie. Zależność odwrotnie proporcjonalna, gdy pierwsza ulega pomniejszeniu, druga wzrosła. Nasze spotkania nie są już dziełem przypadku, tylko wynikiem wspólnych ustaleń, jak np. to gdy zapraszasz mnie do siebie w odwiedziny. Rozmawiamy jak starzy przyjaciele, przecież nimi w końcu jesteśmy. A ja patrzę na twój uśmiech, który potrafi wyciągnąć z najgłębszego dołka, dzięki któremu czuje, że byłbym w stanie góry przenosić. Podziwiam twoje piękne zielonkawe oczy, w których spojrzeniu można utonąć bezpowrotnie. Coś jest w tym, że ludzie o tym kolorze oczu są nietuzinkowi i tajemniczy. Są osobami, z którymi warto spędzić całe życie. Ty znajdujesz u mnie samotny siwy włos w gąszczu tych ciemnych. Opowiadasz o swoich rozterkach, twój chłopak daje Ci całusa. 

Kiedy zaparzam Ci herbatę, pilnuje wszystkiego, aby wyszła dokładnie taka jaką lubisz. Nagle zatrzymuję się i stwierdzam, że kurde, ja Cię lubię. Tak po prostu. Tak na prawdę, tak mocno. Bezinteresownie. Wiem, że byłbym w stanie dla ciebie zrobić wszystko i ty również. Wiem, że złożysz mi pierwsza życzenia na urodziny, być może nawet miesiąc wcześniej. Mogę zadzwonić o każdej porze dnia, a Ty odbierzesz. Czuję tą niezwykle silną więź pomiędzy nami. Przyjaźń.

A może to coś więcej?

-------------------------------------------------------------------



Słowa "Oh oh phelia" są wymawiane podobnie do "Oh Oh philia". 
"Philia" to w języku greckim miłość - przede wszystkim platoniczna. Miłość wzniosła, wyidealizowana, wolna od seksu i zmysłowości, przyjacielska, bezinteresowna, lojalna i wierna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Logos

„Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”. J 10, 15b

it hurts enough?

Wolę usłyszeć od kobiety brutalne “odpieprzże się” niż pokrętne teksty w rodzaju “kochanie, może byś tak sprawdził, czy cię nie ma w drugim pokoju, i został tam, bo pokój nie lubi być pusty”. ~Tomasz Beksiński, ostatni felieton

Budzenie

Budzę się. Żadne odkrycie, każdy to robi codziennie. Budzę się ze snu, budzę się do życia. Szczególnie uczę się tego drugiego. Przebudzić z życiowego letargu. Powoli docierają do mnie sygnały z zewnątrz, moje oczy dostrzegają otaczającą rzeczywistość. Kurczę, jednak coś tu jest. Kurdę, można żyć też na zewnątrz, nie tylko wewnątrz.