Wkładam ostatnie rzeczy do pudełka. Spakowałem już wszystkie ważniejsze dokumenty, zdjęcia dzieci i kaktusa, który przez cały rok dotrzymywał mi towarzystwa w tej jakże emocjonującej robocie. Z jednej strony szkoda, że to już koniec. Strasznie szybko przeleciał ten czas. Kadencja mogłaby być trochę dłuższa niż rok albo przynajmniej możliwość ponownego sprawowania władzy. Niestety, nie ma tak dobrze. Wybija 31 grudnia i kończysz swoje panowanie, władzę przejmują młodsi.
rok 2016
Tak to już koniec. Tego roku oczywiście, ja sam nigdzie się nie wybieram, no może do kościoła jak odeśpię cały ten 2016. A jest co odsypiać powiem szczerze. Przez ten rok dużo się wydarzyło, dużo zmieniło. Jedno też jest pewne, niesamowicie szybko mi ten rok przeleciał. Z tego jednak co opowiadają mi starsi ode mnie, muszę się powoli do tego przyzwyczajać. Czas im jesteś starszy nie zwalnia, wręcz przeciwnie, dociska gaz do dechy i rozpędza się jeszcze bardziej. Dochodzą ci nowe obowiązki, zajęcia. Powoli oprócz szkoły zaczyna kiełkować praca, ciągle chcesz jeszcze poświęcać część czasu dla znajomych, jakieś hobby. A czasu jak było 1440 minut dziennie, tak nadal tyle jest. Co gorsza nie widzę możliwości wykupienia pakietu premium - nielimitowane minuty i brak reklam. Kurczę, ale to by było piękne, że też jeszcze żadna korporacja na to nie wpadła. Toż to żyła złota! Chociaż to chyba bardziej towar dla fizyków, szczególnie tych od czasoprzestrzeni, podróży w czasie. Kto wie może już wynaleźli możliwość kontroli czasu i egoiści zostawili dla siebie. Kto to wie.
Wracając do mojego 2016. Ostatni tydzień grudnia to zawsze czas podsumowań, tego co nam wyszło, co nam nie wyszło. Czy pobiliśmy zeszłoroczny rekord niezrealizowanych postanowień. Z tym akurat już nie mam problemu. Wyleczyłem się z tego ustalania zadań na nadchodzący rok - tych typu schudnę 5 kg, znajdę żonę etc. I tak nigdy ich nie udawało się spełnić. Zamiast schudnąć się tyło, a zamiast żony nadal nic, nawet chłopaka. Widać jestem niesamowicie nieatrakcyjnym towarem. Albo inaczej towarem luksusowym i nikogo dotychczas nie było stać na niego. Na pewno to drugie, wszak zawsze trzeba polepszać swoją samoocenę.
Za co będę pamiętał ten rok?
Już od kilku lat zawsze stwierdzam, że to za co jestem najbardziej wdzięczny w danym roku, to wszyscy poznani ludzie. Na prawdę, według mnie nie ma nic wspanialszego. Każdy z nas jest unikalny, niepowtarzalny, wspaniały. Każda osoba ma własną oryginalną historię życia, doświadczenie życiowe. To co mnie niesamowicie rajcuje to poznawanie środka tych ludzi. Słuchanie ich historii. Muszę przyznać, że tym 2016 zaskoczył mnie jeszcze bardziej niż jego poprzedni bracia. Może spowodowane to było tym, że coraz częściej ruszam swój tyłek i z otwartością wychodzę do ludzi. Nieee to na pewno nie to, przecież więcej ludzi poznaje się siedząc przed komputerem lub gnijąc ze smartfonem w ręku w łóżku. Co to więc za ludzie? Przeróżni - kobiety, mężczyźni, starzy i młodzi. Od Gdańska do Zakopanego. Ludzie pasji. Ludzie nietypowi w tym co robią, czym się zajmują. Ludzie o podobnym sposobie myślenia co ja, ale też osoby, dla których otaczający mnie świat jest światem alternatywnym - wszystko u nich jest odwrócone o 180 stopni. Takie spotkania wnoszą wiele do życia, do tego jak spostrzegasz otaczającą cię rzeczywistość, jak patrzysz na innych ludzi. Za to jestem tym wszystkim osobom wdzięczny.
Oprócz ludzi jestem wdzięczny również za odwiedzone miejsca. Chwała Ci 2016! Na pewno wielkie wrażenie zrobił na mnie pobyt na Ukrainie. Wielkie przeżycie i dało mi wiele do przemyślenia. Zakochałem się we Lwowie i w najbliższej dłuższej wolnej chwili mam zamiar do niego powrócić. Nie mówiąc już o cenach na Ukrainie... Miałem też okazję pojeździć po Polsce, czy to w odwiedziny u znajomych (cieszę się, że w końcu przemogłem się odwiedzić niektórych po raz pierwszy, choć znamy się kupę lat), czy na jakieś "delegacje", konkursy, warsztaty.
Ubiegły rok jest też dla mnie ważny z powodu wszystkich zastanowień nad swoim życiem. Tym jaki jestem, nad czym muszę popracować, aby być lepszym JA oraz przede wszystkim nad tym co chcę robić w życiu. W końcu jakby nie patrzył zaraz matura i studia. Tutaj na szczęście utwierdziłem się w tym co sobie wybrałem, stwierdziłem, że to jest TO i to chcę robić w życiu. Co z tego wyjdzie zobaczymy za jakiś czas. Na pewno nie będzie łatwo, zapewne nie zawsze przyjemnie. Mam jednak ogromną nadzieję, że wewnątrz będę cały czas czuł tą radość, że robię to, a nie co innego. Tutaj muszę też podziękować wszystkim osobom, z którymi spędziłem czas na rozmowach lub też samo spotkanie ich, wysłuchanie było dla mnie źródłem wiedzy. Dzięki wam! (nie będę wymieniał personaliów, bo wiecie dane osobowe i w ogóle, a myślę, że w duchu wiedzą, że jestem im wielce wdzięczny)
Tak więc 2016 był dla mnie udanym rokiem. Jestem zadowolony z wszystkich przeżyć. Żałuję, że nie było ich więcej (taki niedosyt jest chyba jednak dozwolony, w końcu jest też źródłem przyszłej motywacji). Wiele się nauczyłem przez te 12 miesięcy, do głowy wgrałem świetne wspomnienia (jak np. wiszenie 100 m nad ziemią, przywiązanym do skały), pogłębiłem swojego ducha (izolując się całkowicie od świata zewnętrznego na 3 dni) i zawarłem wspaniałe znajomości (serio ci ludzie są WOW). Pełen radości wkraczam więc w Nowy 2017 rok i już zacieram ręce na to co przyniesie.
Szczęśliwego Nowego 2017 roku i spełnienia wszystkich w nim planów
Bartek
Komentarze
Prześlij komentarz