Przejdź do głównej zawartości

weganizm

Anka wymyśliła kolejną rewelację. Tym razem przeszła nawrócenie, ale takie dietetyczno-filozoficzne. Religii nie zmieniła, a przynajmniej ja o tym nie wiem. Co więc dokładnie zrobiła? Postanowiła zostać weganką. Całkowicie odmienić swoje menu. Powiecie, że nic wielkiego? Taaa. Też tak myślałem, póżniej tylko okazuje się, że w domu nie ma nic do jedzenia. Tych wszystkich alg, kasz, mchów i nie wiadomo czego jeszcze, nie uznaję za jedzenie.

Jak wyglądało to wielkie nawrócenie? Jedliśmy tak jak co niedziele obiad. Tym razem ja szalałem w kuchni i upiekłem przepyszne udka w ziołach. Do tego jeszcze pieczone ziemniaczki. Mówię wam, palce lizać. Nakładałem przewidziane porcje na talerze i wtedy podeszła Anka, i przełożyła swoje udko na mój talerz.

- Co ty wyprawiasz, przecież to twoja porcja. - spytałem nie wiedząc do końca co jest grane. - Nie jesteś głodna? Specjalnie upiekłem tak jak najbardziej lubisz.
- Słuchaj nie chodzi o to, że mi nie smakuje, czy że nie jestem głodna. Po prostu od dziś nie jem mięsa.
- Jak to? Co się stało?
- Postanowiłam zostać weganką. Wiesz wczoraj rozmawiałam z Gochą i ona mi wszystko rozjaśniła. Okazuje się, że ci z telewizji wciskają nam kity. Te zwierzaki też mają świadomość, cierpią kiedy je zabijamy. Pomijając to co one muszą czuć, gdy tak całe życie są hodowane na to, by później być przez nas zjedzonymi. Wyobrażasz sobie żyć ze świadomością, że żyjesz tylko po to, aby zostać zabitym i zjedzonym?
- Anka, ty aby na pewno dobrze się czujesz. - przyłożyłem jej rękę do czoła, by sprawdzić czy nie ma przypadkiem gorączki. - Ty słyszysz sama siebie? Co to za brednie?
- Żadne brednie. Naukowcy przeprowadzili wiele badań, które potwierdził tą teorię jak chcesz to ci to wszystko pokaże. Media jednak to wszystko ukrywają, bo gdyby to opublikowały wszystkie firmy zajmujące się sprzedażą mięsa, masarnie zbankrutowały by. Wiesz to taka wielka zmowa o zasięgu globalnym. Gra się toczy o wielką kasę.
- Dobra, dobra skończ te wymysły. Lepiej wytłumacz mi co w takim razie będziesz teraz jadła?
- Na przykład ziemniaki. - to mówiąc ukradła jednego z mojego talerza i zaśmiała się. - I wiesz inne warzywa. Wykluczę z diety tylko mięso i wszystko co powstaje dzięki śmierci zwierząt.
- Sprytne, a rośliny niby nie cierpią? Może wody też nie powinnaś pić, bo dlaczego mamy zabierać rybom dom. - zacząłem się z nią drażnić.
- Haha, bardzo śmieszne. - na jej twarzy było widać, że to ją troszkę obraziło. - Tu chodzi jeszcze o to, że możliwe jest istnienie reinkarnacji, wiesz to co wierzą hindusi. Umierasz i odradzasz się jako inna osoba lub właśnie zwierzę.

Tego było już za wiele. Nie chciałem więcej słuchać tych jej wymysłów. Wziąłem więc swój talerz i poszedłem do jadalni, rozpocząć swoją kanibalistyczną ucztę, karygodny występek. Wymyśliła sobie filozofię. Przynajmniej teraz więcej jedzenia będzie dla mnie. Zasiadłem do stołu i już miałem robić pierwszy kęs, kiedy zorientowałem się, że coś mi się nie gra. Udka na moim talerzu zaczęły się poruszać. Gorzej, chwilę później przemówiły!

- Synu co ty robisz. Własnego ojca będziesz jadł! - udka zaczęły mówić głosem mojego zmarłego w ubiegłym roku taty. - Odłóż ten pieprzony widelec i nóż! W tej chwili, ani mi się waż mnie tknąć.
- Kurna, ale jazda! - pomyślałem w głowie. - Pieprzone udka mi ożyły. Ja chyba śnie albo przez to gadanie Anki już całkiem zwariowałem. Pierdzielenie głupot, nie jestem żadnym świrniętym.

Po krótkim zszokowaniu wziąłem ponownie widelec do ręki i wbiłem w udko. Nożem odkroiłem kawałek mięsa.

- Zachciało się wam reinkarnacji. Odrodzisz się w moim żołądku. Inne popaprańce, indiańce wierzyli też, że jak zjesz ciało pokonanego wroga to zdobędziesz jego siły i umiejętności. A ja zawsze chciałem grać na gitarze tak jak tata. - powiedziałem i zjadłem nabite mięso. - Mmmm... Na prawdę wyśmienite mi to dzisiaj wyszło. Anka nawet nie wie co traci. Szczęśliwy ja, więcej dla mnie.

Udka wyszły mi wtedy na prawdę niesamowicie. Chyba najlepsze jakie kiedykolwiek zrobiłem. Co więcej po obiedzie poczułem dziwną chęć odnalezienia na strychu gitary i rozpoczęcia ponownie nauki gry na niej. Gdzieś wewnątrz czułem, że mogę zostać kolejnym Beatelsem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Logos

„Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”. J 10, 15b

it hurts enough?

Wolę usłyszeć od kobiety brutalne “odpieprzże się” niż pokrętne teksty w rodzaju “kochanie, może byś tak sprawdził, czy cię nie ma w drugim pokoju, i został tam, bo pokój nie lubi być pusty”. ~Tomasz Beksiński, ostatni felieton

Budzenie

Budzę się. Żadne odkrycie, każdy to robi codziennie. Budzę się ze snu, budzę się do życia. Szczególnie uczę się tego drugiego. Przebudzić z życiowego letargu. Powoli docierają do mnie sygnały z zewnątrz, moje oczy dostrzegają otaczającą rzeczywistość. Kurczę, jednak coś tu jest. Kurdę, można żyć też na zewnątrz, nie tylko wewnątrz.